piątek, 31 grudnia 2010

Muzyczny top 2010 r.

Nie jestem wielkim melomanem, tym niemniej słuchanie muzyki z tych pięciu płyt sprawiło mi wiele satysfakcji. Myślę, że to był całkiem niezły rok.

1. Brendan Perry - Ark. Zaskakująco dobra płyta, w której czuć ducha Dead Can Dance. Sporo elektroniki ale też wiele starych, dobrze znanych miłośnikom DCD brzmień.


2. Massive Attack - Heligoland. Z pewnością nie jest to najlepsza płyta w dorobku MA. Mimo to zawiera kilka świetnych kawałków, na czele z moim ulubionym Atlas Air.
Massive Attack - Atlas Air
Załadowane przez: EMI_Music. - Obejrzyj więcej wideo w HD!

3. Hurts - Happiness. Hicior mijającego roku, grany chyba przez każdą stację radiową. Fajny powrót do lat osiemdziesiątych, w szczególności do nurtu New Romantic, zaaranżowanego jednak na wskroś nowocześnie.


4. Groove Armada - Black Light. Tu również kłaniają się lata osiemdziesiąte, głównie z nurtu synth-popowego aczkolwiek rozstrzał stylistyczny jest dużo większy. Jak dla mnie dwa najlepsze kawałki na płycie to cover Shameless Bryana Ferrego i History brzmiący jak Bronsky Beat.


5. Bryan Ferry - Olympia. Niezła płyta. Stylistycznie to klasyczne downtempo z wybijającą się linią basu, połączone z gitarowymi wstawkami. Dobra muzyka do odprężenia, mimo że momentami (a może właśnie dlatego?) trudno rozpoznać o czym Ferry śpiewa.